Likwidacja szkody gradowej z AC przebiega zwykle w siedmiu krokach: klient zgłasza szkodę ubezpieczycielowi, warsztat przyjmuje auto, odbywają się oględziny, powstaje kosztorys, ubezpieczyciel go akceptuje (w całości, częściowo albo uznaje szkodę całkowitą), warsztat naprawia auto i rozlicza się z klientem lub ubezpieczycielem. Z perspektywy warsztatu kluczowe jest pilnowanie każdego przejścia między etapami, bo to tam sprawy utykają.
Najpierw: czy to w ogóle szkoda z AC
Szkody gradowe zwykle obejmuje autocasco, nie OC — nikt tu nie „spowodował” szkody. Zanim jednak zaczniesz planować naprawę, upewnij się u klienta, że:
- ma ważną polisę AC i grad nie jest w niej wyłączony — szczegóły są w OWU tej polisy;
- szkoda została już zgłoszona i ma numer;
- wie, w jakim wariancie polisa jest rozliczana (rozliczenie bezgotówkowe w warsztacie czy wypłata na podstawie kosztorysu).
Od wariantu zależy, kto jest Twoim zleceniodawcą i komu wystawisz fakturę. Ustal to na początku, a nie przy odbiorze auta.
Przebieg likwidacji krok po kroku
1. Zgłoszenie i przyjęcie auta
Klient zgłasza szkodę ubezpieczycielowi i umawia się z warsztatem. Przy przyjęciu zbierasz dane auta i właściciela, numer szkody, upoważnienie (jeśli rozliczasz się bezpośrednio z ubezpieczycielem) i opisujesz stan pojazdu. Pełną listę znajdziesz w artykule o dokumentach szkody gradowej.
2. Oględziny
Oględziny może przeprowadzić likwidator lub rzeczoznawca ubezpieczyciela, Ty jako warsztat albo obie strony. Niezależnie od tego, kto patrzy, Ty potrzebujesz własnej, rzetelnej dokumentacji: elementy, liczba i rozmiar wgnieceń, materiał, lakierowanie, zdjęcia. To ona będzie Twoim argumentem, jeśli Twoja wycena rozjedzie się z wyceną ubezpieczyciela.
3. Kosztorys
Na podstawie oględzin przygotowujesz kosztorys naprawy: naprawę PDR, dopłaty za wgniecenia 41–70 mm i powyżej 70 mm, aluminium, lakierowanie, demontaże i ewentualne wymiany części. Jak to policzyć krok po kroku, opisujemy w artykule jak wycenić szkodę gradową.
W tym miejscu warto też sprawdzić, jaki procent wartości pojazdu stanowi naprawa. Jeśli zbliżasz się do progu szkody całkowitej, lepiej wiedzieć o tym przed wysłaniem kosztorysu niż po.
4. Wysłanie kosztorysu do ubezpieczyciela
Kosztorys trafia do ubezpieczyciela razem z oceną techniczną i zdjęciami. Zanotuj, co i kiedy wysłałeś. Przy kilkudziesięciu sprawach naraz bez tej notatki nie odpowiesz klientowi na proste pytanie „czy coś się dzieje z moim autem”.
5. Decyzja ubezpieczyciela
Tu sprawa może pójść w kilka stron:
| Decyzja | Co robi warsztat |
|---|---|
| Akceptacja pełna | Zamawia części (jeśli potrzebne) i planuje naprawę. |
| Akceptacja częściowa | Ustala zakres sporny, uzupełnia dokumentację lub poprawia kosztorys. |
| Prośba o uzupełnienie | Dosyła brakujące zdjęcia, opis lub kosztorys dodatkowy. |
| Szkoda całkowita | Wstrzymuje naprawę i ustala z klientem dalsze kroki. |
| Rezygnacja klienta z naprawy | Zamyka zlecenie i rozlicza wykonane czynności, jeśli takie były. |
Zaakceptowany kosztorys przechowuj osobno od roboczych wersji. To on jest podstawą rozliczenia.
6. Części i naprawa
Po akceptacji zamawiasz części, planujesz termin i naprawiasz auto. W trakcie naprawy, zwłaszcza po demontażu, mogą wyjść uszkodzenia niewidoczne przy oględzinach. Wtedy przygotowujesz uzupełnienie kosztorysu i czekasz na decyzję ubezpieczyciela co do tej części — zanim ją naprawisz.
7. Odbiór i rozliczenie
Po naprawie robisz zdjęcia „po”, informujesz klienta, że auto jest gotowe, podpisujesz protokół odbioru i wystawiasz fakturę właściwemu zleceniodawcy.
Szkoda całkowita po gradzie — co wtedy
Przy dużym gradobiciu koszt naprawy potrafi zbliżyć się do wartości auta. Ubezpieczyciel może wtedy uznać szkodę całkowitą. Próg, od którego tak się dzieje, różni się między ubezpieczycielami i polisami — nie ma jednej liczby, którą możesz przyjąć z góry.
W praktyce warsztatu przydaje się wewnętrzna skala ostrzegawcza. W WE-PDR koszt naprawy jest pokazywany jako procent wartości pojazdu w kolorach: 0–50%, 51–60%, 61–69% i od 70%. To progi ostrzegawcze w aplikacji, a nie przepis ani zasada ubezpieczyciela — mają Ci tylko podpowiedzieć, kiedy porozmawiać z klientem i ubezpieczycielem, zanim zaczniesz pracę. Więcej o tym w artykule szkoda całkowita po gradzie.
Gdy szkoda całkowita zostanie uznana, klient zwykle ma do wyboru zakończenie szkody albo naprawę w innym zakresie, na własnych warunkach. Ustal to na piśmie i zapisz w historii zlecenia.
Gdzie sprawy najczęściej utykają
Z perspektywy warsztatu problemem rzadko jest sama naprawa. Utykają przejścia między etapami:
- kosztorys gotowy, ale niewysłany, bo czeka na brakujące zdjęcia;
- wysłany, ale bez odpowiedzi, i nikt nie przypomina ubezpieczycielowi;
- akceptacja przyszła na skrzynkę osoby, która jest na urlopie;
- części zamówione bez akceptacji albo akceptacja jest, a części nikt nie zamówił;
- auto gotowe, ale klient o tym nie wie.
Większości tych zatorów zapobiegniesz kilkoma ustaleniami na starcie sprawy:
- Kto po stronie klienta odpowiada za kontakt i decyzje — właściciel, użytkownik auta czy firma.
- Na czyją rzecz ma być wystawiona faktura i czy klient pokrywa jakąś część kosztów sam.
- Kto w warsztacie prowadzi sprawę i pilnuje odpowiedzi ubezpieczyciela.
- Jak klient chce być informowany o postępach — telefon, SMS czy e-mail.
Pomaga też jedna rzecz: wspólna lista zleceń z jasno oznaczonym etapem każdej sprawy. Jeśli w każdej chwili widzisz, które auta czekają na akceptację ubezpieczyciela, a które na części, łatwo wyłapać sprawę stojącą zbyt długo.
Jak WE-PDR wspiera ten proces
W WE-PDR każde zlecenie ma pasek postępu z etapami — od zgłoszenia, przez oględziny, kosztorys i akceptację ubezpieczyciela, po części, naprawę, odbiór i fakturowanie. Przy etapie akceptacji zapisujesz decyzję ubezpieczyciela (w tym akceptację częściową, uzupełnienie i szkodę całkowitą), a historia zgłoszenia pokazuje, kto i kiedy co zrobił. Opis znajdziesz w funkcji zlecenia i etapy naprawy.
Kosztorys liczysz w kalkulatorze szkód gradowych na danych z oględzin, a ocenę techniczną i kalkulację wysyłasz ubezpieczycielowi ze zlecenia, razem z linkiem do galerii zdjęć. Niezależnie od tego, z jakiego narzędzia korzystasz, zasada jest ta sama: każdy etap likwidacji powinien mieć właściciela, datę i ślad w dokumentach.